Skoro już tu jesteś może zostawisz po sobie jakiś ślad, żebym wiedziała co o tym myślisz, co mogłabym poprawić, albo o czym napisać by Ciebie zaciekawiło?

sobota, 27 maja 2017

Komunie XXI wieku

Parę dni temu trafiłam w telewizji na program o komuniach (po szybkim researchu znalazłam nawet tytuł) "Największe irlandzkie komunie" i mówiłam "Niemożliwe, nie wierzę, że gdziekolwiek można robić taką szopkę z komunii. W Polsce na bank by to nie przeszło!". A tu proszę, zaledwie dzień czy dwa później na fecebooku widzę nagłówki i zdjęcia o tym jak dziecko pod kościół zajechało limuzyną, zaśmiałam się, ale to co później zobaczyłam - serio byłam w szoku. Znany zespół (już mniejsza z jakiego kręgu muzycznego) grający koncert na przyjęciu komunijnym! Kurde, no to nie są tanie rzeczy, ja nikomu nie liczę ile ma w portfelu, ale wydaje mi się, że to nie ten rodzaj przyjęcia, na które się tyle wydaje i zapewnia takie atrakcje. No i główne pytanie: po co? 
źródło: http://www.heathershapirophotography.com/
Pierwsza komunia jest bardzo ważnym sakramentem, pamiętam jak ja przeżywałam ten dzień i jak się do niego przygotowywałam pełna nerwów. Naprawdę, czułam w tym wieku 8 czy 9 lat, że to jest coś bardzo ważnego, że naprawdę coś się dzieje w moim życiu duchowym. Nie wiem od czego to zależało, czy od wychowania w domu czy w szkole, czy po prostu taka się urodziłam, ale byłam przekonana w tedy, że wszyscy którzy ze mną uczestniczą w tym dniu, czują to samo i sądziłam, ze każde kolejne dzieci też przeżywają coś ważnego. Fakt, im dłużej żyję tym widzę, że dla połowy, jak i nie większości z tych dzieci jest to zupełnie bez znaczenia, nie do końca wiedzą co się dzieje, ale co się dzieje w okół tych wydarzeń to jest dopiero fenomen.
Rodzic nakręca rodzica - co raz wystawniejsze przyjęcia, zarezerwowane już nie tylko dla najbliższej rodziny, i wygląd samych (tu zwłaszcza) komunistek - specjalne sukienki, fryzury od fryzjerów. No i prezenty. Nie ma co odwoływać się akurat w tym przypadku do tego, jak było kiedyś. "Bo kiedyś liczył się sam gest", "Kiedyś to nie było takich prezentów!". Pewnie, że nie było, bo połowa z nich zwyczajnie nie istniała! Były inne na miarę czasów i to one w tedy stanowiły obiekt pożądania - piórniki, zegarki, rowery. Kiedy pojawiły się komputery - nikogo nie dziwiło daanie ich w formie prezentu, dalej były telefony komórkowe, aż doszliśmy do quadów, skuterów, tabletów i nie wiem co aktualnie jest pożądane przez ośmiolatków. Pomimo, że trochę nie wiem po co są te prezenty i w ramach czego? Rozumiem prezenty ślubne - dla dwojga ludzi na początek nowej życiowej drogi, ale komunijne? Nagroda, za co? Taka tradycja. A Wy, co myślicie o prezentach i wystawnych przyjęcia z fajerwerkami, tańcami organizowanych w co raz to wymyślnych miejscach - agroturystyka, a nawet czytałam o komuniach na basenach, ale to akurat może nie jest prawdą? Jednak podsumowanie "bez przesady", strach wypowiadać, bo przesady jest tu co raz więcej
Jutro niedziela, zobaczymy może w tym tygodniu media również doniosą o ciekawych komunijnych trendach.

4 komentarze:

  1. To prawda, kiedyś nie dostawało się tego co dziś, tylko doceniało jakikolwiek gest. Ja chyba należę do starego pokolenia, nie jestem za dawaniem laptopów, telefonów czy telewizorów na komunie. To trochę takie na pokaz ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wychodzę z założenia, że jeśli kogoś stać i ma ochotę - to niech se robi co chce ;P Oczywiście, jak ktoś się nakręca przez znajomych popełnia głupotę, ale to się nie tylko tej konkretnej sytuacji tyczy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W tym roku w Gliwicach jakieś dziecko przyjechało na swoją komunie 15 metrową limuzyną... To dopiero był pokaz...

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeżeli ludzie mają ochotę, niech robią co chcą, jednak nie powinni zapomnieć, że to jest święto religijne. Jednak bezsensem wydaje mi się to, że w tych czasach dzieci dostają za drogie prezenty.

    http://www.agnieszkaczechblog.pl/

    OdpowiedzUsuń