Skoro już tu jesteś może zostawisz po sobie jakiś ślad, żebym wiedziała co o tym myślisz, co mogłabym poprawić, albo o czym napisać by Ciebie zaciekawiło?

wtorek, 26 kwietnia 2016

Zajebisty świat. Nikt nie jest samotny, wszyscy są zajebiście szczęśliwi.

"(...) Jedną z najłatwiejszych emocji do odegrania, zagrania, jest szczęście. Szczęście jest najłatwiejsze, dlatego wszędzie jest pełno szczęścia. Robimy sobie foty - wszędzie szczęście. Kurde, nikt nie jest nieszczęśliwy, wszyscy są szczęśliwi. Nie ma innych emocji na świecie, tylko szczęście. Dzieje się tak dlatego, że szczęście jest bardzo łatwo udać. Jako że każdy z nas ma jakieś umiejętności aktorskie, to w szczęściu jesteśmy bardzo dobrzy. Możesz być wewnętrznie nieszczęśliwy, ale jak się uśmiechniesz, to wszystko jest dobrze. To jest zapożyczenie z Robina Williamsa, który mówił, że wystarczy się uśmiechać by ktoś nie wiedział jak bardzo cierpisz w środku, i w 100 % się pod tym podpisuję, w szczególności w dzisiejszych czasach, kiedy jesteśmy obsiani tymi zdjęciami, tak jak mówię na Instagramie, na Snapczacie, wszyscy są, kurwa, szczęśliwi! To jest niesamowite. Zajebisty świat. Nikt nie jest samotny, wszyscy są zajebiście szczęśliwi. Wydaje mi się, że dodając do tego gara, tylko nakręcamy problem. (...)" Włodek Markowicz, wystąpienie na Blog Forum Gdańsk 2015

Usłyszałam to i myślę - cholera, może racja? Może nie wszyscy są szczęśliwi. Tylko, fakt, że uśmiechamy się i ktoś "łyka" nasze szczęście, może być też zwyczajnym zobojętnieniem na drugiego człowieka, które przecież też jest powszechnym zjawiskiem. Jesteśmy obojętni na innych. Nie obchodzi nas co druga osoba myśli, czuje, jaka jest, a jednocześnie czujemy się cholernie samotni. Potrzebujemy drugiego człowieka, nie do końca będąc tego świadomi. Odpychamy ludzi, mając na nich wyjebane, a dręczy nas samotność. Dużo dało mi do myślenie wystąpienie Włodka Markowicza, więc do wielu aspektów tam poruszonych będę się odnosić. Jesteśmy samotni, zadręczamy się, i podzielenie się z drugim człowiekiem może być jakąś radą na to, ale nie jesteśmy w stanie tego zrobić, bo wszyscy są zamknięci na emocje. Jeśli ktoś jest szczęśliwy? Super! Piątka! Cieszę się razem z Tobą. Jeśli ktoś jest smutny/zły/nieszczęśliwy/zraniony? Nie płacz - nie uzewnętrzniaj złych emocji, bo nawet nie wiem jak na nie zareagować, mam Cię przytulić? Mam siedzieć cicho, a Ty powiesz mi ile chcesz? Ludzie wbrew pozorom nie potrafią ze sobą obcować. I mówię to na własnym przykładzie, ale wierzę, że nie tylko ja tak mam. Napisałam o tym, że ta "druga strona" nie wie jak się zachować przy odbiorze złych emocji, ale nadawanie ich też nie jest proste. Wstydzę się ich. Wstydzę się i gardzę przyczynami, które wywołują u mnie przygnębienie, płacz, czy zwykłą nostalgię. Nie chcę być słaba. Nie chcę by odbierano mnie jako słabą. Nie chce, ani przez moment poczuć, że jestem jak sierota siedząca w kącie, głaskana ze współczuciem po główce. Dzielimy emocje na dobre i złe. Te dobre, są stanami do których każdy dąży, każdy powinien odczuwać, jest to jakaś norma. Te złe, czyli te gorsze, te które sprawiają, że jesteśmy rozbici, które nas bolą. A co jeśli nie ma pomiędzy nimi znaku mniejszości, a równości? Czy to możliwe, by wszystkie mocje były sobie równe i nie było tych złych i tych dobrych? Osobiście, ciężko mi w to uwierzyć, ale myślę, że jakaś w tym może być prawda. Nostalgia nie musi być zła, w końcu świat jest czarno-biały, a nie tylko biały... 
Wszyscy musimy być szczęśliwi. Taka norma panuje w społeczeństwie. - Co u Ciebie? - W porządku. Kto odpowie, że do kitu? Nie obchodzimy siebie nawzajem, a nieszczęście traktujemy jak coś wstrętnego, odrzucającego. Świat składa się z nieszczęśliwych jednostek, gryzących się samotnie ze swoimi problemami, które tworzą szczęśliwy świat. Świat przedstawiony, bez reżysera.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz