Skoro już tu jesteś może zostawisz po sobie jakiś ślad, żebym wiedziała co o tym myślisz, co mogłabym poprawić, albo o czym napisać by Ciebie zaciekawiło?

poniedziałek, 28 września 2015

Film na jesienny wieczór - Interstellar #1

źródło http://www.impawards.com/
W przeciągu ostatniego tygodnia obejrzałam parę filmów. Po bardzo długim czasie niechęci do siedzenia przez półtorej godziny (co najmniej) i skupiania się na konkretnej historii. Nie wiem czemu miałam przez około pół roku taką niechęć do filmów. Przecież może to jednorazowo półtorej godziny, ale gdyby zebrać wszystkie godziny które poświęca się na obejrzenie serialu? Bardziej się opłaca opcja pierwsza i poznajesz cała historię. Co nie zmienia faktu, że lubię oglądać seriale, ale strasznie wkurza mnie to, że jest ich już teraz tak dużo i tyle z nich chciałabym zobaczyć, a nie mam na to czasu.

Interstellar (2014)
reżyseria i scenariusz: Christopher Nolan

Science fiction, a ja nie oglądam takich filmów, zawsze gdy szukałam interesujących tytułów na filmwebie, to ten rodzaj od razu odrzucałam, nie było żadnych ale. Od razu wiedziałam, że tę produkcję chcę obejrzeć, od kiedy zobaczyłam pierwszy zwiastun. A przecież "nie miał prawa mnie zainteresować", a co dopiero spodobać mi się. Jednak tak się stało. Świetny film. Po pierwsze, efekty specjalne - mistrzostwo! Z resztą, w tej właśnie kategorii został wyróżniony Oscarem, co zupełnie mnie nie dziwi. Ogromne wrażenie robią perfekcyjnie przedstawione nawierzchnie planet, zachodzące na nich zjawiska, dziury powietrzne, galaktyki. Wyraźne, czyste kolory. Estetycznie robi ogromne wrażenie. Obsada filmu jest pierwszorzędna. Matthew McConaughey (znany m.in. z "Jak stracić chłopaka w 10 dni" (2003), nagrodzony Oskarem za role w "Witaj w klubie" 2012), Anne Hathawey (znana z "Diabeł ubiera się u Prady" (2006) czy "Les Miserables Nędznicy" (2012) z roli drugoplanowej, za którą otrzymała Oskara), Ellen Burstyn (znana z "Requiem dla snu" (2000) z roli za którą otrzymała Złotą Stelitę). Oglądając duże wrażenie zrobiła na mnie gra młodej Mackenzie Foy, która wcześniej grała córkę Edwarda i Belli ze "Zmierzchu". Córka, którą odgrywała była mocno związana z ojcem, musiała pogodzić się z tym, że decyduje się on na wyprawę w kosmos, by ratować ludzkość. Piętnastoletnia Mackenzie nie dość, że jest prześliczna, to widać, że ma ogromny talent. Fabuła jest bardzo ciekawa, nie ma elementów nudy, nie zdarzyło mi się pomyśleć nic na zasadzie
"Jeeeeeju, niech oni wreszcie już tam dolecą" czy tym podobne, ale wadą jest w tym przypadku czas trwania produkcji. 2 godziny 49 minut jak podaje filmweb. To stanowczo za długo. Pomimo,że fabuła mnie nie nudziła, to musiałam zrobić krótką przerwę w oglądaniu, bo zwyczajnie byłam już zmęczona. Nie wyobrażam sobie pójść na tak długi film do kina.


I tak oto, opisałam prawie, że w samych superlatywach film, który z pozoru nie mógł mi się spodobać. Nie wiem, czy zmienię zdanie co do wszystkich filmów science fiction, ale może będę bardziej na nie otwarta ;) . Nie lubię filmów mocno bajkowych, z wymyślonymi potworami, obcymi itp., ale ten mimo, że w kosmosie, był całkiem przyziemny. Polecam tym, którzy jeszcze nie widzieli, nawet jeśli nie wydaje im się, że to ich ulubiony gatunek filmowy.

1 komentarz: