Skoro już tu jesteś może zostawisz po sobie jakiś ślad, żebym wiedziała co o tym myślisz, co mogłabym poprawić, albo o czym napisać by Ciebie zaciekawiło?

niedziela, 9 sierpnia 2015

Śmierć nic nie znaczy.


To w jakich żyjemy czasach, zaczyna być co raz bardziej przerażające. Wolność słowa przekroczyła swoje granice. Szyderstwo z ludzi, chorób, śmierci stało się powszechnym zjawiskiem i pożywką dla anonimów. Chamstwem było krytykowanie gwiazd show biznesu, ogromna popularność portali plotkarskich, gdzie autorzy artykułów mogli się posuwać daleko, jednak powiedzmy z jakimiś granicami ze względu na możliwości odpowiadania nie raz przed sądem za napisane oszczerstwa, jednak anonimowi komentatorzy pozostają bezkarni.
Zaczęło się od osób publicznych, przeszło na osoby prywatne. Krytyka wyglądu, zdjęć, zachowań, wyborów życiowych na portalach społecznościowych zaczęła być wyrazem niezależności, służeniem "dobrą radą", obroną wszelkich cnót i moralności. Wchodzenie z butami w cudze życie już nikogo nie dziwi, a śmierć nie jest metą, znacznikiem "stop" po którym zainteresowanie znika. Bywało (zdaje się, że dotychczas), że osoba zmarła nagle zaczynała być zachwalana jako najlepsza, najsympatyczniejsza, najpiękniejsza, najzdolniejsza itp., itd. Różnie można było wówczas się do tego odnosić, ale w obliczu tego jak zachowuje się społeczeństwo teraz, to te "opóźnione" zachwyty były bardzo na miejscu. Każdy każdego może zgnoić, a człowiek który upadł na oczach innych nie zadowala katów samym upadkiem, tylko jest dalej kopany. 
Głośne samobójstwa pojawiają się w mediach co i raz, nie codziennie oczywiście, ale można powiedzieć że z regularną częstotliwością. W ubiegłym miesiącu ogłoszono samobójstwo czternastolatka wyzywanego przez rówieśników. Wiadomość dla mnie osobiście wstrząsająca, zwłaszcza z uwagi, że mam brata w podobnym wieku. Oczywiście nieskończona ilość pytań do znajomych, nauczycieli, psychologów, ekspertów: Dlaczego?

Przy każdej podobnej historii wypowiada się masa ludzi o tym czego zabrakło, jakiego czynnika, pomocy, zainteresowania. I za każdym razem tak samo. Tydzień, dwa i każdy zapomina o dramacie, który może przytrafić się w każdym domu. Najgorsze jednak pojawiło się po śmierci chłopca, tj. to o czym pisałam wyżej: śmierć nie była rodzajem znaku "stop" i dla "kolegów", którzy tak bardzo wiedzieli jak powinien się ubierać i zachowywać "prawdziwy, męski chłopak", nie zrobiło to najmniejszego wrażenia. Mogę sobie wyobrazić, że są to dzieci traktowane przez rodziców jak jajka, największe szczęście, oczko w głowie, najgrzeczniejsze i "co złego to nie moje dziecko". Ciekawi mnie czy w ogóle jakiekolwiek konsekwencje znęcania się nad innymi zostały wyciągnięte, podejrzewam że nie. Myślę, że rozmowy rodziców z tymi dziećmi wyglądały tak:

- Znałeś tego chłopaka?
- Tak.
- A Ty go zaczepiałeś?
- Nie.

I tyle. Zadowalające, prawda? To nie mój syn zaczepiał tego chłopaka, to inni.

Jeszcze, ta wolność i "dorosłość" w internecie: fanpage o nazwie "dobrze, że zdechł", "szkoda, ze zdechł. nie będzie kogo gnębić". Brakuje mi na to słów, tak jak w naszych domach brakuje rozmowy i zainteresowania. Mówi się, że nastolatki teraz szybko dojrzewają, ale jak? Szybko, nie znaczy prawidłowo, wręcz powiedziałabym: Szybko i bez wartościowo. Okazanie słabości satysfakcjonuje innych, a samobójstwo okazuje się odbieraną pogardliwie oznaką słabości i przyznanie wygranej wszelkim czynnikom zewnętrznym.

Parę dni później ogłoszona została śmierć jednaj z blogerek. I to, jakie komentarze można przeczytać na ten temat na facebooku, to oczy otwierają się co raz szerzej, a ręce opadają co raz niżej. "Szkoda że umarła tak młodo, ale widocznie zasłużyła na śmierć.", "ja pierdole w końcu zdechła ta szmata", "wielka afera bo zdechła jakaś kurewka haha", to jest pierwszy rodzaj komentarzy który można przeczytać wyzwiska plus zauważona "sprawiedliwość" świata, oraz jest drugi rodzaj, tych którzy całkiem ignorują śmierć i piszą: "Ej pożyczyła ode mnie 100 zł i nie oddała do kogo mam się zgłosić?", "Oddasz mi te 7 stów które ci pożyczyłem?", "Jeśli zdechła to dobrze ale prawdopodobnie była winna spore pieniądze pewnym ludziom". 

Na śmierć nie da się przygotować. Nie da się przygotować na śmierć bliskiej osoby; córki, syna, dziewczyny, chłopaka, matki, ojca. Ale jak można się przygotować na słowa pogardy, obrazy i wszelkiej krytyki dla bliskiej osoby zmarłej? Jakiej sprawiedliwości można się doszukiwać po takiej stracie? Irytują mnie te wpisy, które może napisać każdy bezkarnie i bezwzględnie. Nie chce wiedzieć co czuje matka dowiadując się o takich słowach rzucanych w kierunku jej dziecka, które i tak straciła przez kretynizm, głupotę i brak jakichkolwiek uczuć innych ludzi.
Naukowcy próbują stworzyć roboty na wzór ludzki, jednak nikt nie zauważył, że w między czasie sami stajemy się bezdusznymi robotami, którzy prócz przycisków komputerowych nie potrafią użyć uczuć i instynktów by żyć. Nie można nawet powiedzieć, że niektórzy zachowują się jak zwierzęta, bo nie wiem które z nich znęcają się nad sobą wzajemnie i czynią z tego pożywkę. Ludzie zaczęli żyć osobno, bezinteresownie, bezdusznie i nabyte umiejętności tworzenia społeczności, jedności w zawrotnym tempie zanikają. Czy to oznacza, że ludzkość sama siebie pozabija? Wyginiemy bo nie umiemy współpracować, bo za mało miejsca mamy na ziemi? Rywalizacja i zawiść nie prowadzą do niczego dobrego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz